Pamiętacie "Dirty Dancing"? A jego dziwny polski tytuł?... To nie jedyny przypadek, w którym inwencja tłumacza - a może specjalistów zajmujących się marketingiem filmu - doprowadziła do całkowitego zniekształcenia nazwy, a czasem przez to i wydźwięku, filmu.
Oczywiście niektóre odejścia od oryginału są uzasadnione. Czasem po prostu anglojęzyczny tytuł trudno przełożyć w sposób zarazem dosłowny i elegancki. Dlatego "Dead Man Walking" jako "Przed egzekucją" "Johnny got his gun" jako "Johny poszedł na wojnę" uważam za całkiem zgrabne wybrnięcia z językowego impasu.
Trudne są też gry słów. Na pokazie przedpremierowym "Whatever Works" Woody'ego Allena wystąpiło pod roboczym tytułem "Jakby nie było". Potem nazwano je "Co nas kręci, co nas podnieca". W obu wersjach rozśmieszyło mnie równie skutecznie, choć drugi tytuł uważam za nieco przydługi.
Ciekawe są przypadki, w których tytuły polskie stały się bogatsze w treść od angielskich. W "The Beach" przełożonym jako "Rajska plaża" czy "Brokeback Mountain" występującym w Polsce jako "Tajemnica Brokeback Mountain" postawiono niejako kropkę nad "i" zmieniając nazwy filmów na bardziej intrygujące.
Dużo dzieł funkcjonuje z tytułami oryginalnymi. To wiele ułatwia, ale też trochę utrudnia - choćby wymowę czy odmianę przez przypadki... Dlatego dobry tytuł tynfa wart. Dobry, czyli - moim zdaniem - łatwy do zapamiętania, chwytliwy, mający powiązanie z wersją oryginalną... "Między słowami"? "Szklana pułapka"? "Gotowe na wszystko"? Ja podziwiam tłumaczy, którzy na to wpadli :-)
"Pegaz nie powinien być kuty na wszystkie cztery nogi" S. J. Lec
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 10 czerwca 2014
wtorek, 21 stycznia 2014
DUBBING
In Deutschland sind dagegen alle Filme synchronisiert. Die Indianer schreien im Fernsehen „Hände hoch!”, was sich etwas merkwürdig anhört. Marlon Brando spricht fließend deutsch, und Marilyn Monroe hat eine einwandfreie Betonung… Und da ich meistens deutsche Sender gucke, habe ich letztens bemerkt, dass ich in meinem Unterbewusstsein fest davon überzeugt bin, dass man sowohl in Kalifornien als auch in Tokyo… deutsch spricht. Diese Erfahrung ist existentiell beruhigend: alle Leute sprechen so wie ich – es gibt also keine zu große Differenzen zwischen den Kulturen. Gestern hat doch Woody Allen seinen bekannten Satz „Ich bin ein Neurotiker“ auf Deutsch gesagt – alle PRO 7 Zuschauer können bestätigen, dass man auch in New York deutsch spricht.
Die dritte Gruppe von Ländern, das ist die, wo man den Original-Soundtrack hören kann, wo aber ein Lektor gleichzeitig alle Zeilen in der Muttersprache der Zuschauer vorliest. Diese Situation ist ziemlich schizophren, weil ich nicht genau weiß: soll ich mein Englisch verbessern und den Schauspielern zuhören oder den Inhalt des Films problemlos verfolgen und den Text in der Muttersprache hören... In Deutschland gibt es ein solches Dilemma nicht, denn die Leute aus der ganzen Welt sprechen Deutsch. Habe ich doch im Fernsehen gesehen!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

